Ł A D O W A N I E

#Kościół Domowy – Wielka Środa

Wielka Środa

Judasz zdradza Jezusa

Przeczytaj fragment Ewangelii według św. Mateusza

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.

W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?»

On odrzekł: «Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: “Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”». Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.

Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda».

Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?»

On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził».

Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: «Czyżbym ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak, ty».

Miej taki dystans, jaki miał Jezus –Grzegorz Kramer SJ

Ucztowanie z Jezusem niczego automatycznie nie gwarantuje, również nasycenia. Chodzenie do spowiedzi niczego automatycznie nie gwarantuje. Popełniamy ciągle ten sam grzech – zdradzamy Pana. Zdrady też bywają różne. Od tych wielkich, kiedy wprost mówimy Bogu, że Go nie chcemy, aż do tych najgorszych – ukrytych, kiedy przestajemy Mu ufać, kiedy rezygnujemy z walki o swoje życie i jego jakość.

Jest w nas taki mechanizm, że kiedy idzie o grzechy, to wolimy zajmować się grzechami innych. Panie, kto to jest? Tak, w zmienianiu innych jesteśmy mistrzami. Mówię wam, jak dość łatwo przychodzi (poza strachem i niepewnością) stanięcie na ambonie, by innym podpowiedzieć, co jest dobre i jak należy żyć. Łatwą sprawą jest powiedzieć głośno, kto jest zły i kogo należy potępić dla dobra sprawy. O wiele trudniej pójść za takiego człowieka na śmierć. Śmierć, czyli zrezygnowanie ze swojego życia. Życie to: racje, duma, ambicje, honor, czas.

Widzę w Jezusie coraz większy dystans do życia, do tego, co nazwałbym codziennością. On czuje, że odchodzi, a to odchodzenie nie jest smutną koniecznością, ale powrotem do czegoś i Kogoś, kto jest ostatecznym spełnieniem. Powiedziałbym, że Jezus jest coraz bardziej rozczarowany ludzkim życiem. Nie jak frustrat, ale jako Ktoś, kto wie, że z Ojcem jest lepiej.

Chrześcijaństwo mnie w pewien sposób ‘upośledza’, coraz bardziej odczuwam to, że nic nie jest w stanie mnie zaspokoić. Wszystko staje się takie ‘płytkie’. Czym dłużej idę za Panem, choć kulawo, tym bardziej chcę stąd odejść. Bóg ciągle nasyca moje serce głodem, choć karmi mnie codziennie Sobą, to ja i tak będę coraz bardziej głodny. Aż do śmierci.

Co zrobić?

Być może jest jakaś osoba w twoim życiu albo rzecz, która nie daje ci spokoju. Może ktoś bardzo cię kiedyś skrzywdził, zdradził, wybrał coś, co było bezwartościowe, zamiast budowania relacji z tobą. Może straciłeś honor, dumę, dobre zdanie wśród innych ludzi. Dzisiaj zrób jedno, po prostu odpuść i zrób krok w tył. Jezus, kiedy widzi, że zbliża się koniec jego ziemskiego życia, nabiera dystansu do pewnych spraw. Zrób to samo. Uwierz, że twój problem nie jest żadnym problemem dla Boga, który jest Miłością. Oddaj Mu go.

Źródło: deon.pl

Najnowsze wpisy

Archiwa

Kategorie